Sala Rycerska

Właśnie kończy się czas przeznaczony na prace konserwatorskie w Zamku. Wszystkie zdjęte na chwilę obrazy wracają na swoje miejsca, siedziska ław na stelaże, a sznurki odgradzające szczególnie cenne miejsca już wiszą gdzie trzeba. Pozostały tylko rusztowania w Sali Rycerskiej, ale na nich siedzą panie konserwatorki i odnawiają dwa obrazy Bacciarellego. Panie oraz ich praca stała się dodatkową atrakcją dla zwiedzających 🙂

No, ale trzeba przyznać, że Sala Rycerska jest jedną z piękniejszych sal zamkowych. Zaprojektował ją Włoch, Domenico Merlini, który jako młody człowiek wyruszył w świat w poszukiwaniu pracy i dotarł do Polski. Nawet za bardzo nie musiał zastanawiać się, gdzie jechać, bo w Warszawie pracował jego krewny, świetny architekt, Jakub Fontana. Po latach Domenico objął po nim zaszczytny tytuł naczelnego architekta Rzeczpospolitej oraz Króla Jegomości.

Ale nie zawsze miał on wolną rękę wykonując projekty dla króla. Tak było szczególnie w przypadku tej sali, na którą to pomysł miał już król od wielu lat. Zaczęło się od tego, że będąc w Wielkiej Brytanii król odwiedził Stowe i tam zobaczył the Temple of the British Worthies. Jest to miejsce w parku, gdzie w niszach ustawiono rzeźby najbardziej zasłużonych Brytyjczyków, królów i polityków obok kupców, filozofów i artystów. Król, nie będąc jeszcze królem, zachwycił się tym zakątkiem w parku i zapamiętał przesłanie. Powrócił do niego przy przebudowie sali zwanej dziś Rycerską. Kazał tu umieścić obrazy przedstawiające sceny z życia wybranych królów polskich, portrety polityków, żołnierzy, świetnych gospodarzy, księży, artystów i naukowców, tak by każdy z odwiedzających go gości znalazł jakąś bliską swemu sercu osobę. I co ważne, by chciał ją naśladować, do czego król w ten sposób zachęcał. Przecież dla każdego znajdzie się zaszczytne miejsce, jak nie w tej, to w innej sali 🙂

Póki co, portrety zmarłych już bohaterów wykonać mieli Marcello Bacciarelli, Andre Le Brun i Giacomo Monaldi. I tak zrobili, a nawet więcej, bo dodano boga czasu Chronosa i głoszącą chwałę Famę. Piękny kontrast: jedna postać wyznacza kres życia, druga unieśmiertelnia bohatera wręczając mu wieniec z gwiazd.

A co zrobił Domenico Merlini? Pięknie wszystko ze sobą połączył i oplótł szczodrze złotą dekoracją.

Widok od strony Sali Wielkiej
Fama co wieść niesie.